Czarne Wody Archipelagu: Biennale na Tajwanie
9. Taiwan Art Biennial: Black Water bada oceaniczne połączenia i traumy historyczne poprzez pryzmat ekologii politycznej.
9. Taiwan Art Biennial pod hasłem „Black Water” rzuca wyzwanie kontemplacyjnemu postrzeganiu natury. Tu ocean nie jest tłem dla pocztówek, lecz gęstą, nieprzeniknioną materią, w której mieszają się osady kolonializmu, traumy historyczne i widma nadchodzącej katastrofy.
Tajwan, wyspa wisząca na krawędzi tektonicznych i geopolitycznych uskoków, od zawsze definiował się poprzez relację z wodą. Jednak tegoroczne Biennale, kuratorowane z niezwykłą precyzją, przesuwa tę narrację w stronę „czarnych wód” — pojęcia oznaczającego nie tylko głębię Cieśniny Tajwańskiej, ale także mroczne sploty historii, których nie da się łatwo zmyć. Korzystając z ram intelektualnych Tjallinga Halbertsmy i jego koncepcji „Thinking with the Sea”, artyści prezentowani w Taichung nie pytają o to, jak chronić ocean, ale o to, czego ocean od nas wymaga.
Centralnym punktem wystawy są instalacje performatywne, które zamiast dystansu, narzucają fizyczną obecność. Widz zostaje zmuszony do konfrontacji z materialnością wody, która na Tajwanie jest archiwum — przechowuje szczątki statków handlowych, echa migracji i narastający szum maszyn wydobywczych. Sztuka w tym ujęciu przestaje być reprezentacją, a staje się procesem „uzdrawiania oceanicznego” (oceanic healing), gdzie badanie traumy przeszłości jest warunkiem koniecznym do wyobrażenia sobie jakiejkolwiek przyszłości.
Ktoś mógłby jednak zapytać: czy obarczanie oceanu ludzkimi traumami nie jest formą antropocentryzmu w przebraniu ekologii? Czy przypisywanie wodzie roli „archiwum cierpienia” nie odbiera jej obiektywnej, nieludzkiej sprawczości, sprowadzając ją ponownie do roli narzędzia w rękach badacza kultury? To ryzykowne podejście, które może zamienić ekologię w melodramat.
Mimo to, „Black Water” broni się poprzez swoją radykalną materialność. Artyści nie próbują „zrozumieć” oceanu; oni pozwalają mu być niepokojącym. Poprzez dekonstrukcję mitycznych opowieści o morzu jako „łączniku”, wystawa ukazuje go jako przestrzeń oporu — miejsce, gdzie globalne przepływy kapitału rozbijają się o lokalną pamięć skał i prądów.
Czy w obliczu podnoszącego się poziomu wód jesteśmy w stanie postrzegać ocean jako coś więcej niż tylko nadchodzące zagrożenie, dostrzegając w nim raczej nauczyciela radykalnej uważności?