Erozja Sprawstwa: Czy architekt podpowiedzi jest jeszcze twórcą?
Analiza fenomenologiczna roli intencjonalności w projektowaniu wspomaganym przez AI. Gdzie kończy się narzędzie, a zaczyna podmiotowość maszyny?
W epoce, w której architektura informacji i procesy twórcze zostają niemal całkowicie zapośredniczone przez generatywne algorytmy, stajemy przed pytaniem rzadko zadawanym w ferworze technologicznego entuzjazmu: co dzieje się z ludzką intencjonalnością? Jeśli projektowanie polega na świadomym nadawaniu formy materii (nawet cyfrowej), to czy proces, w którym człowiek jedynie „wywołuje” rezultat za pomocą krótkiej „podpowiedzi” (prompt engineering), nadal zasługuje na miano twórczości?
Czarna skrzynka intencjonalności
Tradycyjny model projektowania opierał się na bezpośrednim sprzężeniu zwrotnym między myślą, ręką a medium. Projektant, kreśląc linię, wchodził w dialog z oporem materiału. W przypadku AI ten dialog zostaje zastąpiony przez skok w nieznane. „Prompt” nie jest pędzlem; jest raczej życzeniem rzuconym w stronę czarnej skrzynki, która zwraca nam statystyczną średnią z milionów cudzych śladów.
Yuk Hui w swoich rozważaniach nad filozofią techniki zauważa, że współczesne maszyny przestają być prostymi narzędziami (organy przedłużone), a stają się bytami o własnej, specyficznej naturze logicznej. Kiedy delegujemy decyzję o kompozycji, kolorze czy strukturze algorytmowi, nie tracimy jedynie kontroli nad detalem — tracimy sprawstwo nad samym sensem formy. Wynik przestaje być wyrazem woli, a staje się produktem optymalizacji.
Kurator przypadku
Czy zatem projektant przyszłości to jedynie kurator? Jeśli nasza rola ogranicza się do selekcji najlepszego z dziesięciu wygenerowanych wariantów, nasza tożsamość przesuwa się z bieguna poiesis (tworzenia) na biegun koneserstwa. To niebezpieczna erozja. Twórczość zawsze wiązała się z odpowiedzialnością za każdy piksel, każdą linię. Kiedy odpowiedzialność tę przejmuje statystyka, z procesu znika cierpienie i opór — dwa elementy, które od wieków konstytuowały wartość dzieła.
Możemy oczywiście argumentować, że „architektura podpowiedzi” (prompt engineering) to nowa forma sztuki. Jednak nawet najbardziej precyzyjne polecenie nie jest w stanie zastąpić intuicji płynącej z fizycznego (lub pseudo-fizycznego) obcowania z problemem projektowym. AI nie projektuje; AI przewiduje, co projektant chciałby zobaczyć, opierając się na przeszłości.
Przyszłość podmiotowości
Pytanie o sprawstwo nie jest jedynie akademicką debatą. To pytanie o to, kto jest autorem naszej kultury. Jeśli pozwolimy na to, by design stał się jedynie echem algorytmicznych halucynacji, ryzykujemy wejście w epokę „homogenicznego połysku”, w której wszystko jest poprawne, estetyczne, ale pozbawione ducha buntu i autentycznego błędu.
Odzyskanie sprawstwa będzie wymagało od nas przedefiniowania relacji z maszyną. Musimy przestać traktować AI jako „generator rozwiązań”, a zacząć widzieć w niej partnera w procesie, który wciąż wymaga od nas stawiania oporu. Prawdziwy twórca to nie ten, kto wydaje rozkazy, ale ten, kto potrafi zrezygnować z łatwej odpowiedzi na rzecz trudnego pytania.
Czy w świecie zdominowanym przez algorytmy stać nas jeszcze na luksus bycia nieporadnym, ale autonomicznym?