Kreatywność w Ratuszu: Urzędnik z wyobraźnią

Kreatywne miasto to nie galeria sztuki. To administracja, która mówi „tak, jeśli..." zamiast „nie, bo...". Living Labs jako nowy paradygmat.

Kreatywne miasto to nie galeria sztuki ani dzielnica hipsterów. To administracja, która mówi „tak, jeśli..." zamiast „nie, bo...". Nowy paradygmat zarządzania miejskiego czyni z urzędnika projektanta systemów — i być może najważniejszego innowatora naszych czasów.


I. „Tak, jeśli..."

Scena: urząd miasta, wydział urbanistyki. Obywatel składa wniosek o niekonwencjonalny projekt — tymczasowy park kieszonkowy na nieużywanym parkingu. Tradycyjna odpowiedź: „Nie, bo przepisy tego nie przewidują. Nie, bo nie ma procedury. Nie, bo tak się nie robi".

Ale w niektórych miastach — jeszcze nielicznych — odpowiedź brzmi inaczej: „Tak, jeśli znajdziemy sposób".

„Tak, jeśli" — to nie jest tylko zmiana retoryki. To fundamentalna rewolucja w myśleniu o roli administracji publicznej. I od 2024 roku ma swoją nazwę: creative bureaucracy.


II. Festiwal Kreatywnej Biurokracji

W Berlinie od kilku lat odbywa się Creative Bureaucracy Festival — wydarzenie, które na pierwszy rzut oka wydaje się oksymoronem. Biurokracja i kreatywność? Urzędy i innowacje?

A jednak. Raporty z edycji 2024 i 2025 dokumentują rosnący ruch wewnątrz administracji publicznej — urzędników, którzy postanowili przełamać stereotyp. Nie buntując się przeciw systemowi, ale transformując go od środka.

Kluczowe pojęcie, które wyłania się z tych spotkań, to wspomniana już kultura „Yes, if" — systemowe odejście od odruchu odmowy. Zamiast szukać powodów, dlaczego czegoś nie można zrobić, szukać warunków, na jakich można.

Brzmi banalnie? W praktyce wymaga demontażu dekad instytucjonalnych nawyków.


III. Wyobraźnia jako kompetencja

Charles Landry, twórca pojęcia „kreatywnego miasta", w swoich najnowszych tekstach idzie o krok dalej. Kreatywność miejska — przekonuje — to nie kwestia artystów, designerów ani tzw. klasy kreatywnej. To kompetencja systemowa. Zdolność całej organizacji — w tym administracji — do wyobrażania sobie rzeczy, które jeszcze nie istnieją.

Landry nazywa to „civic imagination" — obywatelską wyobraźnią. I twierdzi, że można ją rozwijać, trenować, wdrażać instytucjonalnie.

W praktyce oznacza to szkolenia dla urzędników z design thinking. Warsztaty prototypowania. Laboratoria innowacji wewnątrz urzędów. I przede wszystkim — zmianę kryteriów oceny pracy: nie tylko „czy procedura została zachowana", ale „czy problem został rozwiązany".


IV. Miasto jako laboratorium

Jednym z najciekawszych narzędzi kreatywnej biurokracji są tak zwane Urban Living Labs — Miejskie Żywe Laboratoria.

Nazwa może sugerować budynek, instytucję, fizyczną przestrzeń. Ale Living Lab to przede wszystkim metoda. Sposób myślenia o mieście jako o przestrzeni eksperymentalnej, gdzie rozwiązania są testowane in situ, z udziałem mieszkańców, w warunkach rzeczywistych.

Kluczowa różnica wobec tradycyjnych modeli: mieszkańcy nie są „konsultowani post factum". Są współbadaczami. Uczestniczą w definiowaniu problemu, projektowaniu rozwiązań, ewaluacji wyników. Living Lab to odwrócenie klasycznej hierarchii: zamiast „ekspert wie lepiej", zasada brzmi „ekspertem jest ten, kto żyje w tej przestrzeni".

Metodologia ta powstała w kontekście technologicznym (testowanie smart city), ale w latach 2024–2026 ewoluowała ku zastosowaniom społecznym. Testuje się już nie tylko aplikacje mobilne, ale modele opieki senioralnej, systemy integracji migrantów, nowe formy partycypacji.


V. Różnorodność jako warunek innowacji

Jest jeszcze jeden aspekt kreatywnej biurokracji, o którym mówi się rzadziej, choć badania są jednoznaczne.

Studia nad tzw. representative bureaucracy — reprezentatywną biurokracją — wykazują silną korelację między różnorodnością demograficzną administracji a jej zdolnością do innowacji. Im bardziej homogeniczna kadra urzędnicza (pod względem wieku, płci, pochodzenia, doświadczenia życiowego), tym mniejsza zdolność do nieszablonowych rozwiązań.

To nie kwestia politycznej poprawności. To kwestia kognitywna. Homogeniczne grupy myślą podobnie, powielają te same schematy, wpadają w te same pułapki. Różnorodność wprowadza tarcie — a tarcie generuje nowe idee.

Polska administracja? Wciąż zdominowana przez określony profil demograficzny i określoną ścieżkę kariery. Zmiana tego wzorca może być jednym z najprostszych (choć nie najłatwiejszych) sposobów na zwiększenie innowacyjności sektora publicznego.


VI. Polski kontekst

Czy polski urząd jest gotowy na kreatywną rewolucję?

Pojedyncze przykłady istnieją. Kilka miast eksperymentuje z laboratoriami innowacji. Pojawiają się programy szkoleniowe dla urzędników. Fundacje i NGO-sy pełnią rolę katalizatorów zmian.

Ale systemowa transformacja wymaga czegoś więcej niż entuzjastycznych jednostek. Wymaga zmiany kultury instytucjonalnej — a ta zmienia się wolno, przez pokolenia.

Optymistyczna interpretacja: polska administracja ma tyle do nadrobienia, że każdy krok naprzód daje widoczne efekty. Pesymistyczna: właśnie dlatego, że jest tak wiele do zrobienia, reformatorzy szybko się wypalają.

Realistyczna: zmiana jest możliwa, ale wymaga strategicznej cierpliwości. I uznania, że urzędnik z wyobraźnią — ten, który mówi „tak, jeśli..." — jest może najważniejszym projektantem przyszłości miast.


VII. Biurokrata designerem

Projektanci często patrzą na administrację z frustracją. Procedury, opóźnienia, niezrozumienie. Ale może warto zmienić perspektywę.

Administracja to system. A systemy można projektować.

Urzędnik, który wdraża Living Lab, który tworzy nową ścieżkę procedury, który znajduje lukę prawną dla innowacyjnego rozwiązania — ten urzędnik jest projektantem. Projektuje nie przedmioty, ale procesy. Nie produkty, ale możliwości.

W 2026 roku, gdy miasta stają przed wyzwaniami klimatycznymi, demograficznymi, technologicznymi — potrzebują nie tylko wizjonerskich architektów i odważnych inwestorów. Potrzebują kreatywnych biurokratów.

Następna wielka innowacja może przyjść nie z pracowni projektowej, ale z trzeciego piętra urzędu miasta.

Pod warunkiem że ktoś tam będzie mówił „tak, jeśli...".


Źródła

  • Creative Bureaucracy Festival: Raporty 2024–2025
  • Charles Landry: Koncepcja Civic Imagination
  • Badania nad Representative Bureaucracy (różnorodność a innowacyjność)
  • European Network of Living Labs (ENoLL)
  • Urban Living Labs: Metodologia i studia przypadków

  • Cykl „Tryptyk Miejski" | Część 2/3

    Poprzedni tekst: Kod Piękna: Jak neuroestetyka projektuje nasze emocje

    Następny tekst: Cień jako prawo obywatelskie: Nowa definicja dostępności